O spójnikach i uchwałach raz jeszcze

      Artykuł z 9 grudnia 2015 roku poświęcony wadliwości uchwał o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego z 8 października 2015 r. wywołał pewne zainteresowanie, choć charakteryzuje się ono niestety przede wszystkim emocjami. Pojawiła się jednak rzeczowa opinia poświęcona problematyce „spójników”. Zagadnienie to nie było szerzej omawiane w pierwszym tekście, z uwagi na ograniczenia objętościowe publikacji w dzienniku. Niemniej wątpliwości związane ze „spójnikami” były już wcześniej rozważane i rozstrzygnięte, ale dopiero teraz zostaną w pełniejszym zakresie przedstawione i poddane analizie.
Według wspomnianej opinii art. 19 ust. 1 ustawy o TK wyraża tożsamą z art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu regułę. Ma to falsyfikować tezę, zgodnie z którą uchwały Sejmu z dnia 8 października 2015 r. o wyborze pięciu sędziów Trybunału były hybrydowe i w związku z tym wadliwe. Wadliwość ta miała polegać na tym, że część reguły postępowania wzięto z regulaminu Sejmu a część z ustawy o TK. Twierdzi się jednak, że legitymacja czynna (możliwość złożenia wniosku z kandydaturą) w obydwu przepisach jest uregulowana identycznie, a w związku z tym nie można kierować pod adresem tych uchwał zarzutu hybrydowości (i wadliwości). Obydwie części reguły postępowania pochodziły bowiem z ustawy (art. 19 ust. 1 oraz 137 ustawy o TK). Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o TK „prawo zgłaszania kandydata na sędziego Trybunału przysługuje Prezydium Sejmu oraz grupie co najmniej 50 posłów”. W myśl referowanej opinii przepis ten wskazuje na alternatywną legitymację Prezydium albo grupy posłów, podobnie jak art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu. Zgodnie z tym przepisem rzeczone wnioski może zgłaszać Prezydium albo grupa co najmniej 50 posłów. Bez względu na użyty w art. 19 ust. 1 ustawy o TK spójnik „oraz”, w przepisie tym nie chodzi o koniunkcję („oraz”), która wymaga spełnienia łącznie wszystkich wymienionych przesłanek, ale co najwyżej o alternatywę rozłączną („albo”), ewentualnie alternatywę łączną („lub”), które odpowiednio wymagają spełnienia tylko jednej przesłanki albo co najmniej jednej przesłanki. Na dowód tego powołuje się choćby art. 100 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy. Z przepisu tego wynika, że wskazanych kandydatów mogą powoływać samodzielnie partie polityczne albo wyborcy.
Stanowisko to mimo wszystko nie przekonuje; pomija inne, poza językową, metody wykładni. Teoria klaryfikacyjna (clara non sunt interpretanda), zakładająca, że to, co „jasne” z językowego punktu widzenia nie podlega dalszej wykładni, cieszyła się szczególnym uznaniem w doktrynie i praktyce prawa do 1989 r. (zob. w szczególności J. Wróblewski, Zagadnienia teorii wykładni prawa ludowego, Warszawa 1959). Współczesna wykładnia nie ogranicza się do metody językowej, choćby ta dawała pozornie jednoznaczny wynik. Interpretacja jest rzetelna, gdy oparta jest na rudymentarnym założeniu, że prawodawca jest racjonalny, i gdy wykorzystane zostają, jeśli to możliwe, pozostałe metody wykładni (systemowa, funkcjonalna, historyczna itd.), a nie tylko językowa.
Wychodząc z takich założeń należy zauważyć, że art. 19 ust. 1 ustawy o TK nie musiał mieć takiej treści jaką ma; nie musiał zawierać spójnika „oraz”; równie dobrze, bez straty dla jego normatywnego znaczenia, mógł zawierać spójnik „lub” czy „albo”; posłużono się jednak spójnikiem „oraz”. Dokonano także zmiany formuły tego przepisu w porównaniu z treścią stosownego przepisu z ustawy o TK z 1997 r. Zgodnie z jej art. 5 ust. 4 „kandydatów na stanowisko sędziego Trybunału przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu”. Według referowanej opinii między tymi przepisami nie jednak ma żadnej różnicy; inaczej jedynie zredagowano tę samą myśl – prawo do zgłoszenia kandydata przysługuje Prezydium lub grupie posłów. Trudno się z tym jednak zgodzić. Pomijając to, że wcześniejszy przepis z 1997 r. zawiera spójnik „lub” a z 2015 r. „oraz”, w tym pierwszym użyto trybu oznajmującego, który sugeruje obowiązek, z kolei w drugim zawarte jest pojęcie prawa. Natomiast istniejący od 1992 r. art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu zredagowany jest jeszcze inaczej; stanowi, że Prezydium albo grupa posłów „może” zgłosić kandydata na sędziego TK; nie używa pojęcia obowiązku albo prawa (i to jest teoretycznie jedynie poprawne) oraz zawiera spójnik „albo”.
Racjonalny prawodawca nie wprowadza do systemu prawa przepisu zbędnego. Wykładnia per non est, a więc wiodąca do konkluzji, że przepis nie ma znaczenia, jest niedopuszczalna; należy zatem poszukiwać sensu, choćby najbardziej znikomego, każdego przepisu. Zbędny przepis to taki, który w szczególności powiela już istniejący, a więc nie wynika z niego jakakolwiek reguła postępowania. Artykuł 5 ust. 4 ustawy z 1997 r., jak wskazano, w przeciwieństwie do art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu, nakładał obowiązek i tylko to mogło stanowić o sensie normatywnym tego przepisu, choć obowiązek taki był dyskusyjny. Zdawałoby się w nowej ustawie o TK wątpliwy zabieg legislacyjny z 1997 r. nie zostanie powtórzony. Uchwalono jednak art. 19 ust. 1, ale w zupełnie innej formule niż w ustawie z 1997 r. i regulaminie Sejmu – użyto pojęcia prawa, a także spójnika „oraz” w miejsce „lub” (ustawa z 1997 r.) czy „albo” (regulamin Sejmu). Użycie pojęcia prawa, sugerującego prawo podmiotowe po stronie Prezydium oraz grupy posłów to nieporozumienie; w tym momencie wykładnia językowa zupełnie zawodzi. Prawo podmiotowe (prywatne, publiczne) ma na celu ochronę interesu uprawnionego, tymczasem możliwość zgłoszenia kandydata na sędziego nie służy ochronie interesu ani Prezydium ani grupy posłów. „Prawo” należy utożsamiać w tym wypadku co najwyżej z możliwością, o której stanowi art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu. Możliwość jakiegoś zachowania nie musi być zrównywana z prawem podmiotowym, w szczególności możliwość dokonywania cywilnych czynności prawnych jest emanacją zdolności do czynności prawnych, a nie prawa podmiotowego. Powstaje pytanie, jaki zatem sens miało wprowadzenie art. 19 ust. 1 ustawy z 2015 r. skoro istniał art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu. Przecież racjonalnemu prawodawcy nie mogło chodzić o dosłowne powtórzenie tego ostatniego przepisu; wniosek taki można przyjąć dopiero w ostateczności, godząc się na rażąco nieracjonalne zachowanie prawodawcy. Dlatego argument, że istnieją w ustawie (art. 19 ust. 3) i regulaminie Sejmu (art. 30 ust. 3 pkt 2) niemal identyczne przepisy, nie może przekonywać. Mimo wszystko za każdym razem trzeba poszukiwać jakiegokolwiek normatywnego sensu każdego przepisu.
Można zarzucić, że racjonalny prawodawca nie wprowadza do systemu także przepisu, który dotyczy kwestii regulowanej już przez inny przepis, jednakże w inny sposób, bez uchylania tego ostatniego. Tak jest w przypadku art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu i art. 19 ust. 1 ustawy o TK, które współistnieją; przepis ustawy nie uchylił przepisu regulaminu. Mimo wszystko, zabieg taki nie jest pobawiony sensu; wprowadzona zostaje, co prawda konkurencyjna, ale jednak norma prawa. Powielanie przepisów pozbawione jest wszelkiej racjonalności; uderza w samą istotę tworzenia prawa, a więc kreowania normatywnych reguł postępowania, a nie pustych deklaracji.
Rację bytu art. 19 ust. 1 ustawy o TK podtrzymuje zatem jedynie koniunktywne rozumienie spójnika „oraz”. Potwierdza je art. 19 ust. 5 ustawy o TK, który, choć wadliwy legislacyjnie, stanowi, że „szczegółowe wymogi dotyczące wniosku oraz tryb postępowania z wnioskiem określa regulamin Sejmu”. Przepis ten odsyła zatem do tych przepisów regulaminu Sejmu, które nie normują kwestii regulowanych przez ustawę o TK, w tym jej art. 19 ust. 1. Prowadzi to do wniosku, że przepis ten ma inne znaczenie niż art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu; że wyraża odmienną normę, a nie pustą deklarację, a więc, że zawiera koniunkcję, a nie alternatywę. Podobnego do art. 19 ust. 5 ustawy z 2015 r. odesłania nie zawierała ustawa o TK z 1997 r.
W przeciwieństwie do powoływanego art. 100 ust. 1 Konstytucji (i jemu podobnych), koniunktywne rozumienie spójnika „oraz” w art. 19 ust. 1 ustawy o TK nie prowadzi do szczególnych trudności. Nie sposób porównywać wyborów do Sejmu czy Senatu z wyborem osoby na stanowisko sędziego TK przez Sejm z wielu oczywistych powodów. Natomiast przyznanie możliwości złożenia wniosku z kandydatem na sędziego łącznie Prezydium oraz grupie posłów wzmacnia jedynie legitymację takiego wniosku, i może o to chodziło prawodawcy. Z praktycznego punktu widzenia złożenie takiego wniosku także jest przecież możliwe.
Analizowana regulacja, dotycząca tak istotnej ustrojowo kwestii, nie należy do najdoskonalszych, a w związku z tym jej interpretacja nie należy do najłatwiejszych. Niemniej nie zwalnia to z konieczności przeprowadzenia jej możliwe wszechstronnie, w tekście i kontekście normatywnym, bez poprzestawania na zawodnej, jak w tym przypadku, wykładni językowej. Przeprowadzone rozważania pozwalają stwierdzić, że Sejm mógł mieć uzasadnioną wątpliwość co do prawidłowości podjętych uchwał 8 października 2015 r. i ocenić kompetentnie, że były one pozbawione mocy prawnej.

Reklamy